Natalia Dróżdż - nieletnia z odcinka 196 serialu "Sąd rodzinny". Sędzia Artur Lipiński postanowił rozpoznać jej sprawę. Zarzuca się jej, że dnia dziesiątego października dwa tysiące jedenastego roku w Krośnie Odrzańskim spowodowała ciężki uszczerbek na zdrowiu Małgorzaty Migoń. Nieletnia uderzyła ją w twarz, szarpnęła i zaciągnęła do toalety. Tam biła ją
Justyna Koska-Janusz - prawnik występujący w serialu "Sąd Rodzinny", w którym gra adwokata. Zadebiutowała wraz z Piotrem Ostafim w odcinku 1, swój ostatni występ, w odcinku 116 także miała z Panem mecenasem. Brała udział w pięciu pierwszych sezonach serialu. Wystąpiła w każdej ze spraw cywilnych w pierwszych czterech sezonach programu, z kolei od trzeciego sezonu brała
Odcinek 22. Renata i Sebastian Popławscy zawsze byli wobec siebie szczerzy. Dbali o to, by nawet błahe kłamstwo nie zepsuło ich małżeństwa, dlatego wieść o romansie męża spadła na Renatę jak grom z jasnego nieba. Sebastian nie chce rozstawać się z żoną. Twierdzi, że nigdy nie miał kochanki, a te opowieści o zdradzie to
Rafał Pietrasiewicz - nieletni z odcinka 212 serialu "Sąd rodzinny". Sędzia Artur Lipiński postanowił rozpoznać jego sprawę. Zarzuca się mu, że dnia dwudziestego trzeciego września dwa tysiące jedenastego roku we Włocławku będąc w stanie nietrzeźwości spowodował wypadek drogowy, w wyniku którego śmierć ponieśli Jakub Wojtczak, Katarzyna Wojtczak oraz Damian Wojtczak, a
Znali się cztery miesiące jedynie z listów i telefonów. Zależało im na tym ślubie, aby pozwana mogła przyjechać do niego do Polski. On był w niej zakochany do szaleństwa. Nie myślał, że to za wcześniej, że zbyt krótko się znają, miał głęboką nadzieję, że to się ułoży. Swietłana Tracz go nigdy nie kochała.
Sąd rodzinny to serial typu court show, emitowany od 2008 do 2011 roku. Produkcją programu zajmował się Constantin Entertainment Polska, natomiast za reżyserię odpowiadał Maciej Świerzawski, twórca znanych seriali Na Wspólnej czy Sędzia Anna Maria Wesołowska. Łącznie stworzono osiem sezonów z 214 odcinkami. Każdy odcinek trwa
Najcięższa informacja, której Artur Lipiński nie był w stanie powiedzieć temu dziecku, to jest wyjawić, kto jest jego ojcem. Oni, przy czym najmniejsze pretensje są tutaj do uczestnika, właściwie żadne, zgotowali temu dziecku okrutny – przez tyle lat nie wiedziało, kto jest jego matką, myślało, że matka nie żyje.
yOCDjhx. Ośrodek Molo w Osieku wyglądaj jak Hawaje. Przyciąga turystów w upalne wakacje. Zobacz ZDJĘCIA Ośrodek Molo w Osieku to miejsce chętnie odwiedzane, szczególne w letnie dni. Nie inaczej było w pierwszych, upalanych dniach wakacji. Wiele osób postanowiło... 20 lipca 2022, 15:48 Adam Z. niewinny zabójstwa Ewy Tylman. Sąd wydał wyrok Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał wyrok w sprawie śmierci Ewy Tylman. Oskarżony o zabójstwo dziewczyny, Adam Z. został ponownie uniewinniony. "W sprawie brak jest... 9 maja 2022, 11:35 Gniezno. Artur Walczak nie żyje. Znamy termin pogrzebu Po ponad miesięcznej śpiączce zmarł Artur „Waluś” Walczak. Informację potwierdziła osoba z otoczenia strongmana. Poznaliśmy datę jego pogrzebu. 2 grudnia 2021, 10:21 Niezwykłe cmentarze w Polsce. Cmentarz leśników w nadleśnictwie Zdrojowa Góra [ZDJĘCIA] To jeden z najbardziej niezwykłych cmentarzy w Polsce - cmentarz leśników w nadleśnictwie Zdrojowa Góra zanurzony w jesieni i leśnej ciszy, stworzony przez... 1 listopada 2021, 17:06 Mecz Basketu Powiat Pilski z Wiarą Lecha Poznań przerwany! Zgasło światło, zapłonęły race! Zobacz zdjęcia Trzecioligowe spotkanie Basketu Powiat Pilski z Wiarą Lecha Poznań w hali sportowej przy ul. Bydgoskiej w Pile zostało przerwane na początku drugiej kwarty.... 17 października 2021, 1:20 TK: straciłeś działkę zajętą pod budowę drogi? Możesz ją odzyskać. Zapadł ważny wyrok w sprawie wywłaszczeń Trybunał Konstytucyjny zabrał głos w sprawie wywłaszczenia pod budowę drogi publicznej. Zdaniem sędziów część odebranych działek powinna wrócić do właścicieli. 7 lipca 2021, 9:52
Stargardzka posłanka zorganizowała konferencję dotyczącą agresji i przemocy w szkole. Jednym z wykładowców był sędzia Artur Lipiński, znany z telewizyjnego programu "Sąd rodzinny".RELACJA NADESŁANA PRZEZ BIURO POSELSKIE dniu 27 maja 2013 r. w siedzibie Zachodniopomorskiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Szczecinie odbyła się zorganizowana przez posłankę Zofię Ławrynowicz przy współudziale ZCDN wojewódzka konferencja „Agresja i przemoc w szkole". Patronat nad konferencją objęło Ministerstwo Edukacji bardzo liczną reprezentacją środowiska edukacyjnego wystąpiło czterech znamienitych Wydziału w Departamencie Zwiększania Szans Edukacyjnych Teresa Szopińska- Grodzka mówiła o problemie agresji i przemocy w kontekście wzmacniania bezpieczeństwa w szkołach i placówkach oświatowych, przybliżając program „Bezpieczna i przyjazna szkoła", w którym rozszerzono zakres działań o zadania dotyczące między innymi: poprawy poziomu bezpieczeństwa w szkołach i placówkach, wspierania rozwoju kompetencji kulturowych dzieci i młodzieży, promocji zdrowia i zdrowego stylu życia, zapobiegania nadwadze i otyłości oraz zaangażowania młodzieży w działania profilaktyki rówieśniczej. Zachęcała do uczestnictwa w akcjach podejmowanych wraz z partnerami na rzecz bezpieczeństwa, które przekazują uczniom, rodzicom i nauczycielom informacje o tym, gdzie mogą znaleźć wsparcie w rozwiązaniu problemów Marzena Maćkowiak – Pluta z Komendy Wojewódzkiej Policji posiłkując się konkretnymi przykładami mówiła o sytuacjach kryzysowych, jakie mogą pojawiać się w placówkach oświatowych oraz jak szkoły powinny się do nich przygotować i jak na nie „rarytasem" dla uczestników było wystąpienie prof. nzw. dr hab. Marka Konopczyńskiego- rektora Pedagogium Wyższej Szkoły Nauk Społecznych w Warszawie, autora wielu publikacji naukowych oraz Artura Lipińskiego- Sędziego Sądu Okręgowego w Krośnie, który popularność zdobył występując w telewizyjnym programie "Sąd rodzinny" emitowanym przez Konopczyński znany ze swoich rewolucyjnych wypowiedzi i kontrowersyjnych tez, wykluczył wychowawczy wymiar szkoły, podkreślając, że należy zdawać sobie sprawę, że żadna sformalizowana instytucja nie może wychowywać, gdyż wychowanie nie jest procesem zbiorowym i instytucjonalnym a wyłącznie indywidualnym i osobowym opartym na interioryzowaniu przez wychowanka określonego systemu wartości przekazywanego przez osoby mu bliskie emocjonalnie i będące dla niego autorytetem. Natomiast zarówno konstytucyjnie i kulturowo ta rola jest przypisana kręgom rodzinnym. Zdaniem profesora Konopczyńskiego myślenie o wychowaniu w kategoriach jednostek lekcyjnych jest nieporozumieniem, gdyż proces wychowawczy z założenia jest permanentny i całościowy a jego wyróżnikiem jest spójność celów aksjologicznych z przyjętymi metodami postępowania. Stwierdził , że nie ma więc czegoś takiego jak „wychowywanie od czasu do czasu" w zależności od bieżących wydarzeń „nadzwyczajnych". Myślenie o „wychowaniu na lekcjach" opartego na „narzucaniu" treści wychowawczych uczniom bez ich aktywnego udziału w tworzeniu tych treści mija się z celem. Nauczyciel w szkole, zgodnie z przepisami, jest przewodnikiem ucznia po świecie wiedzy, a nie świecie wartości. Świat wiedzy to przestrzeń obiektywna a świat wartości to przestrzeń subiektywna. Założenia edukacji wyraźnie rozgraniczają te dwa wymiary. Na koniec profesor Marek Konopczyński omówiłdoświadczenie zupełnie dla nas nowe, jakim jest wirtualizacja współczesnej rzeczywistości, która przekroczyła granicę naszej poznawalności psychologicznej i pedagogicznej. Młodzi ludzie wolą się samorealizować w przestrzeni Internetu i grach second life zamiast czynić to w życiu realnym. Uczniowie kreują własną tożsamość wirtualną poza realną przestrzenią pedagogiczną, wychowawczą i edukacyjną i jesteśmy wobec tego faktu Artur Lipiński przekazał informację jak wygląda statystycznie sytuacja przestępczości, w tym przestępczości osób nieletnich. Zwracając się bezpośrednio do dyrektorów, pedagogów i nauczycieli mówił jak istotne dla sądu są opinie szkoły. Zachęcał do przeciwdziałania wszelkim sytuacjom niepokojącym w placówkach oświatowych tłumacząc aspekty prawne i niebagatelizowanie nawet najmniejszych przejawów niewłaściwych zachowań. Posiłkując się przykładami rozpatrywanych spraw zwracał uwagę, że dobre oceny z zachowania i przedmiotów nie są obecnie miernikiem przestrzegania zasad współżycia społecznego, czy przepisów prawa. Omówił, w jaki sposób i jakimi przesłankami kieruje się sąd orzekając w sprawach nieletnich. Następnie odpowiadał na pytania uczestników konferencji rozwiewając wszelkie wątpliwości, dotyczące praw nauczyciela jako funkcjonariusza konferencji uznali spotkanie za wydarzenie niezwykle ciekawe od strony merytorycznej i udane ze względów organizacyjnych. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
< Jolanta Witowska jest oburzona zachowaniem swojego byłego męża. Zostawił u niej swoją trzynastoletnią córkę, po tym jak wychowywał ją sam przez dziesięć lat. Witowska jest kobietą interesu i nie ma czasu zajmować się dzieckiem. Michał Witowski twierdzi, że nadszedł czas, żeby jego dorastającą córką zaopiekowała się matka. Michał nie potrafi już dłużej udźwignąć ciężaru samotnego ojca. Twierdzi też, że w okresie dojrzewania dziewczynce najlepiej będzie z matką. Czy trzynastoletnia Zuzia rzeczywiście jest aż takim ciężarem dla ojca? Czy matka zdecyduje się porzucić pracę, żeby się nią zająć? Obsada[] Pracownicy sądu[] Sędzia Artur Lipiński[] Pełnomocnik Piotr Ostafi[] Pełnomocnik Justyna Koska-Janusz[] Woźny Krzysztof Ochenkowski[] Strony postępowania[] Wnioskodawczyni Jolanta Witowska[] Uczestnik Michał Witowski[] Świadkowie i biegli[] Świadek Ewelina Ryman[] Świadek Katarzyna Więch[] Biegła Ewa Połączyńska[] Świadek Zuzanna Witowska[] Przebieg[] Stanowisko merytoryczne mecenasa Piotra Ostafiego[] Piotr Ostafi w imieniu swojej klientki wnosi o rozstrzygnięcie, że począwszy od kolejnego miesiąca po uprawomocnieniu się postanowienia w niniejszej sprawie miejscem zamieszkania małoletniej córki stron, Zuzanny Witowskiej będzie każdoczesne miejsce zamieszkania jej ojca, Michała Witowskiego. Klientka mecenasa niewątpliwie kocha swoją córkę, ale niestety w związku z licznymi i przytłaczającymi ją obowiązkami zawodowymi nie jest w stanie sprawować bezpośredniej i osobistej pieczy nad dzieckiem. Natomiast ojciec dziewczynki nie pracuje, jak najbardziej w dalszym ciągu mógłby tą pieczę sprawować, tym bardziej, że takie właśnie było rozstrzygnięcie sądu okręgowego, ustalającego rozwód i sytuację dziecka po rozwodzie. Stanowisko merytoryczne mecenas Justyny Koski-Janusz[] Justyna Koska-Janusz w imieniu swojego klientka wnosi o rozstrzygnięcie, aby miejscem zamieszkania Zuzanny Witowskiej było każdorazowe miejsce zamieszkania jej matki. Klient mecenas przez dziesięć lat zajmował się córką, był przy każdych jej sukcesach i porażkach, czynił wszystko, żeby w należyty sposób wychować córkę, natomiast z uwagi na okres dojrzewania Zuzanny i pojawiające się problemy w relacjach pomiędzy nią, a ojcem wskazane jest, ażeby w tym czasie córka zamieszkała u matki. Córka potrzebuje kobiecej opieki. W tych okolicznościach zasadnym jest, ażeby sąd rozstrzygnął, iż jej miejscem zamieszkania będzie każdorazowe miejsce zamieszkania matki. Zeznania wnioskodawczyni[] Wnioskodawczyni jest dyrektorem hotelu i ma własne centrum konferencyjne. Kobieta pracuje nie tylko dniami, ale niejednokrotnie też nocami. Ciągle jeździ po kraju i umawia się z klientami, a telefony jej się po prostu urywają. Zeznająca próbowała się porozumieć z byłym mężem w kwestii miejsca zamieszkania ich córki, ale nie doszli do porozumienia. Wszystko zaczęło się, kiedy uczestnik chciał wyjechać na urlop i poprosił kobietę, żeby zajęła się Zuzią. W dniu kiedy miał ją odebrać, przyjechał do niej z walizkami dziecka, zostawił jej ją i powiedział, że jedzie do Warszawy robić własny interes i układać sobie od nowa życia. Jolanta Witowska rozwiodła się z mężem dziesięć lat temu, kiedy ich córka miała trzy lata. Wnioskodawczyni miała wtedy bardzo dobrą pracę i nie mogła się zajmować dzieckiem. Sąd ustalił, że lepiej będzie, jak córka zostanie przy ojcu, na co oboje rodzice się zgodzili. Zeznająca przelewała uczestnikowi połowę swojej pensji jako alimenty dla Zuzi. Kobieta zarabia bardzo dobrze i dziesięć lat temu również jej wypłata była bardzo dobra. Pracowała tylko po to, żeby móc utrzymać córkę i żeby mogła ona, co jeść i żeby mogła spełniać swoje zachcianki. Jolanta Witowska zapłaciła chociażby dwa tysiące złotych za rok nauki gry na pianinie. Klientka Piotra Ostafiego nie ma czasu zajmować się Zuzią. Ostatnio miała bardzo ważną konferencję i nie mogła odebrać córki ze szkoły i nie mogła z nią spędzić weekendu. Wtedy córkę odebrała siostra zeznającej, ale takich chwil może być o wiele więcej. Kobieta opłaca wszelkie rachunki, a jej były mąż nie pracuje. Wnioskodawczyni próbowała wynająć opiekunkę dla dziecka. Była nawet na czterech spotkaniach, ale żadna z kandydatek nie spełniła jej oczekiwań. Jolanta Witowska utrzymuje, że naprawdę kocha Zuzię, ale ma bardzo odpowiedzialną pracę. Gdy Zuzia miała siedem lat, to zeznająca chciała ją wziąć do siebie. Kobieta mieszkała wtedy w Bielsku-Białej, kupiła większe mieszkanie, a jej siostra wówczas nie pracowała i mogła jej pomóc w pewnych momentach w wychowaniu dziecka. Jej mąż jednak wtedy mało nie oszalał z przerażenia. Michał Witowski twierdził, że nie może żyć bez córki nawet jednego dnia, a u niego w Szczyrku będzie lepiej, bo tam ma swoje koleżanki. Klientka Piotra Ostafiego zgodziła się dla dobra dziecka, ale wiedziała, że byłemu mężowi chodziło o pieniądze. Z tego co kobieta wie, relacje uczestnika z córką układają się dobrze. Gdy Zuzia jest u zeznającej, to zawsze pyta się, kiedy po nią przyjedzie tata. To u niego ma swój dom i tak to wszystko postrzega. Córka przebywa u Jolanty Witowskiej od dwóch miesięcy. Wnioskodawczyni nie miała w tym czasie problemów, żeby zapewnić córce opiekę, ale zawaliła przez to jedną konferencję. Przez córkę nie mogła wyjechać zagranicę i odbyć tam stażu. Zeznająca naprawdę kocha Zuzię, ale ma bardzo odpowiedzialną funkcję i jeżeli nie będzie jej wypełniała, to w końcu zwolnią ją z obowiązków dyrektora, a wtedy nie będzie, kto miał utrzymać dziecka. Poza tym nie można zostawić córki tak z dnia na dzień i Jolanta Witowska nie może wywrócić swojego życia do góry nogami. Jeżeli uczestnik zobligował się do tego, że będzie się nią opiekował, to powinien być konsekwentny do końca. Zeznania uczestnika[] Uczestnik może wrócić do zawodu i zostać reżyserem w Warszawie. Mieszka wraz ze swoją narzeczoną, z którą mają wspólne pieniądze. Zuzia to jedyna córka zeznającego. Mężczyzna nie osiąga praktycznie żadnych dochodów. Czasami pomaga w pracy w domu kultury w Szczyrku i otrzymuje za to jakieś trzysta złotych. Gdy trafi się jakaś praca w Bielsku-Białej w telewizji, to dostanie około tysiąca. Uczestnik mieszka w dwupokojowym mieszkaniu. Jeden pokój zajmuje zeznający wraz z narzeczoną, a drugi jego córka. Niedługo jednak przeprowadzają się do Warszawy i będą musieli wynająć coś małego. Michał Witowski naprawdę chce opiekować się swoją córką, ale ona jest w takim wieku, kiedy dorasta i potrzebuje matki. Zamyka się w sobie i jest przygnębiona. Wnioskodawczyni nie chce dziecka, bo ta przeszkadzałby jej w życiu, a Zuzia naprawdę bardzo potrzebuje matki. Są takie sprawy, o których rozmawiają tylko matki z córkami. Córka zeznającego zaczęła miesiączkować, nie powiedziała mu o tym, wdało się jakieś zakażenie i musieli pójść do ginekologa. Oboje byli skrępowani tą sytuacją. Michał Witowski ubiegał się o dziecko, ale nie mógł przewidzieć, że kiedyś to się może zmienić. Zuzia potrzebuje teraz matki, jest w takim wieku, kiedy dorasta i potrzebuje jej bliskości. Uczestnik mieszka obecnie ze swoją narzeczoną, a jego córka jej nie akceptuje. Katarzyna Więch chciała chociaż w połowie pomóc jej zastąpić matkę, ale Zuzia nie chce z nią rozmawiać, odtrąca ją, zamyka się w sobie, a zeznający nie wie, jak sobie z tym problemem poradzić. Jolanta Witowska rzadko widywała się z dzieckiem, średnio raz w miesiącu na dwa dni. Ostatnio jednak pojechały razem na dwa tygodnie na narty w góry i najwyraźniej ten wyjazd je zbliżył, bo jak tylko córka wróciła, to spytała się, czy może pojechać do mamy w najbliższy weekend. Pewnego razu, gdy poszli na pizzę dziewczyna powiedziała, że gdyby zamieszkała z matką, to byłoby jej na pewno lepiej, ale poinformowała go też, że nie zamierza z nim rozmawiać na temat tego, z kim się spotyka i na temat kobiecych spraw. Michał Witowski uważa, że jego była żona będzie dobrze opiekowała się córką. Zuzia naprawdę potrzebuje teraz matki. Zeznającemu zależy na tym, żeby zapewnić dziecku dobrą przyszłość. Uczestnik nie popiera wielkomiejskiego trybu życia i nie chciałby, żeby stanowił on pewny wzór dla córki. Nie chciałby również, żeby jego córka wychowywała się sama w dyskotekach. Michał Witowski wie, że jeżeli Zuzia nie zamieszka z matką, to może się to dla niej źle skończyć, a uczestnik nie będzie w stanie dobrze jej wychować. Sędzia informuje strony, że sytuacja ich córki jest w tym momencie dramatyczna, bo to rozwiązanie, które Artur Lipiński ma, jako sędzia w tej sprawie sprowadza się do tego, że powinien wyznaczyć rozprawę, ale w przedmiocie ograniczenia stronom władzy rodzicielskiej i skierowania dziecka do rodziny zastępczej lub placówki opiekuńczej. Niemniej jednak sędzia przeprowadzi rozprawę i postanawia wezwać świadka. Zeznania Eweliny Ryman[] Pierwszym świadkiem w sprawie jest Ewelina Ryman. Kobieta jest zdziwiona zachowaniem swojego byłego szwagra. Myślała, że Michał Witowski kocha Zuzię, bo zajmował się nią wiele lat. Strony postępowania nic pomiędzy sobą nie ustaliły. Uczestnik pewnego dnia zjawił się w mieszkaniu wnioskodawczyni, postawił walizki dziecka i wyjechał. Oni nie powinni tego załatwiać w sądzie, tylko usiąść i porozmawiać, bo to ich wspólne dziecko. Świadek dziwi, że jej siostra wniosła sprawę do sądu. Jolanta Witowska miałaby czas na to, żeby zająć się córką, bo wcale nie jest taka zapracowana. Wraca do domu o normalnych porach, tylko potem wychodzi na kolację z klientami albo na bankiet. Gdyby szybciej wracała do domu, to klienci zrozumieliby to, bo każdy ma życie prywatne. Strony postępowania powinny to załatwić w gronie rodzinnym, ale jej siostra nie odpuści, dopóki nie wygra. Dla Zuzi dobrze by było, gdyby wróciła do ojca, bo ma z nim lepsze relacje niż z matką. Świadek myśli jednak, że nastoletnia dziewczyna będzie miała więcej tematów do rozmowy z mamą. Zeznania Katarzyny Więch[] Przesłuchana teraz zostanie Katarzyna Więch. Kobieta mówi, że Michał Witowski zawsze był dla Zuzi jednocześnie, jak ojciec i matka. Bardzo kocha swoją córkę i nigdy się to nie zmieni. To nie jest tak, że uczestnik nie chce opiekować się dzieckiem. Rozmawiał z nią kilka razy i usłyszał od Zuzi, że chce do mamy i tylko dlatego podjął decyzję o podjęciu tej pracy, która zajęłaby mu bardzo dużo czasu. To nie jest tak, że uczestnik chce się teraz pozbyć obowiązku opieki nad dzieckiem. Dopiero po rozmowie z Zuzią zdecydował się przyjąć tą pracę. Jolanta Witowska ma bardzo dobry wpływ na dziecko i nie musi liczyć pieniędzy tak, jak zeznająca z narzeczonym. Kupuje jej różne ubrania i gadżety. Świadek nie wyobraża sobie, żeby córka uczestnika mieszkała w Warszawie z dala od matki. Zeznania Ewy Połczyńskiej[] Sędzia prosi biegłą do barierki. Ewa Połczyńska podtrzymuje złożoną do akt opinię, z której wynika, że Zuzia jest silnie związana z obojgiem rodziców, jednak dla jej dobra lepiej by było, gdyby to matka sprawowała nad nią pieczę. W drodze uzupełnienia biegła chciałaby dodać, że córka stron obecnie jest w wieku, w którym potrzebuje silnego wsparcia obojga rodziców. Przy wyborze miejsca zamieszkania powinno się brać pod uwagę opinię dziecka, zwłaszcza jeżeli ono samo podkreśla, z którym z rodziców chciałoby zamieszkać, a tak jest w przypadku Zuzi. Dziewczynka mówi, że chciałaby mieszkać z matką. Stopień rozwoju dziecka pozwala, żeby córka stron była słuchana na sali rozpraw, ale aby zapewnić swobodę i spontaniczność tej wypowiedzi przesłuchanie dziewczynki powinno się odbyć bez udziału rodziców. Zeznania Zuzanny Witowskiej[] Sąd przesłucha teraz Zuzannę Witowską. Na czas jej zeznań rodzice dziewczynki opuszczają salę. Świadek fajnie mieszka się z tatą, ale lubi być u mamy i chciałby z nią zamieszkać, bo ma lepszy komputer, jest laptop, a wnioskodawczyni cały czas nie ma, więc robi, co chce. Jolanta Witowska nie robi afery z tego, że zeznająca dorasta, a Michał Witowski jest tym przerażony i to jest paranoja, przez co nie mogą się dogadać. Zuzia nie chce mieszkać z ojcem, bo jedzie do Warszawy, znalazł pracę przy jakimś filmie. Świadek chciałaby tam pojechać, ale zostałby tam oddana do internatu. O tym powiedziała jej Katarzyna Więch, co spowodowało, że Zuzia zdenerwowała się na tatę i nie ma ochoty z nim rozmawiać. Oboje chcą się jej pozbyć, bo chcieliby mieć nowe dziecko. Gdyby nie było narzeczonej taty, to zeznająca wolałby z nim pojechać. Katarzyna Więch ciągle robi jej na złość. Mówi, że jej nienawidzi albo, że jest wstrętnym bachorem. Gdy świadek była raz z tatą na pizzy, to powiedziała mu, że nie lubi jego narzeczonej, bo miesza między nimi. Michał Witowski jest nastawiony przez swoją partnerkę, a Zuzia się nie boi, ponieważ narzeczona ojca ją straszy i popycha, przez co jej nie cierpi. Katarzyna Więch mówi jej, że udusi ją poduszką w nocy, jak będzie sobie fikać i nikt nie będzie za nią tęsknił. Katarzyna Więch utrzymuje, że to co powiedziała Zuzia jest nieprawdą. Kobieta stara się wychowywać ją, jak matka, pierze, sprząta i kryje ją przed ojcem. Zuzia dodaje, że jej tata jest najfajniejszy na świecie, gdy nie ma jego narzeczonej. Mogą pogadać i się powygłupiać, a jej mama się nią w ogóle nie zajmuje. Wcześniej powiedziała, że chce mieszkać z uczestniczką, bo to zawsze lepiej niż w internacie. Protokolantka prosi strony postępowania na salę. Ponowne zeznania Michała Witowskiego[] Sędzia informuje uczestnika o tym, co zeznała jego córka. Mężczyzna zaprzecza temu, że chciał ją oddać do internatu. Ponowne zeznania Katarzyny Więch[] Sędzia prosi do barierki Katarzynę Więch. Kobieta mówi, że wszystko kręci się wokół Zuzi. Jak kobieta ją przystopowała, to było dobrze, a Michał Witowski był z tego zadowolony, bo tak to by mu wlazła na głowę. Uczestnik każe narzeczonej jeszcze dziś wynieść się z jego domu. Ma do niej pretensje, że skrzywdziła jego córkę. Mowa końcowa mecenasa Piotra Ostafiego[] Piotr Ostafi w niniejszej sprawie podtrzymuje złożony wniosek. No cóż, znak naszych czasów – oboje rodzice, choć bardzo by pewnie chcieli z różnych względów nie mogą w pełnym wymiarze czasu opiekować się dzieckiem. Rzeczywiście może takich czasów dożyliśmy, ale to nie znaczy, że żadne z tych rodziców nie kocha Zuzi, mecenas myśli, że kochają oboje, ale myśli, że w tej chwili tym bardziej, w świetle tego, co tutaj usłyszeliśmy byłoby oddanie dziecka pod tą bieżącą opieką i wychowanie ojcu, który będzie mógł zrekompensować te ostatnie cztery lata, z pewnością jakże trudne dla Zuzi, która musiała żyć z osobą, która z jej domu rodzinnego zrobiła piekło. Mecenas myśli, że ojciec chętnie to wynagrodzi i dlatego uważa, że wniosek w niniejszej sprawie zwłaszcza w świetle tego, co tutaj słyszeliśmy jest zasadne. Mowa końcowa mecenas Justyny Koski-Janusz[] Justyna Koska-Janusz zgodzi się tutaj z mecenasem, że rzeczywiście zarówno wnioskodawczyni, jak i uczestnik kochają Zuzię. Może każdy na swój sposób, niemniej jednak to uczucie jest prawdziwe. Ta sytuacja rodzinna, jaka spotkała Zuzię w domu u klienta mecenas nie została przez niego w żaden sposób zawiniona. To Katarzyna Więch spowodowała, że życie Zuzi w domu rodzinnym u klienta mecenas było u niej dla niej bardzo ciężkie, było wręcz udręką, ale nie to powinno być tutaj najistotniejsze. Spotkaliśmy się tutaj, żeby rozstrzygnąć, u kogo Zuzia powinna zamieszkać, czy powinna być to matka, czy powinien być to ojciec, tak jak to wynika z orzeczenia sądu okręgowego, orzekającego rozwód. Sytuacja od momentu, kiedy ten wyrok został wydany, uległa zmianie. Role stron tego postępowania co do wychowania dziecka nieco się zmieniły. Należy pamiętać o tym, że obydwoje z państwa mają prawo być aktywnymi zawodowo, mają prawo zarabiać, mają prawo się realizować właśnie w swoich wyuczonych zawodach. Rzeczą stron postępowania jest pogodzenie pracy zawodowej z opieką nad dzieckiem. Do tej pory było tak, że to klient mecenas zajmował się Zuzią i radził sobie świetnie. Natomiast trzeba pamiętać o tym, że Zuzia dojrzewa, ona staje się powoli kobietą i bardziej w tej sytuacji potrzebuje kontaktu z matką niż z ojcem. Mając na uwadze dobro Zuzi, Justyna Koska-Janusz jednak podtrzymuje ten wniosek złożony na początku tej sprawy, że miejscem zamieszkania Zuzi powinno być każdorazowe miejsca zamieszkania jej matki. Ad vocem mecenasa Piotra Ostafiego[] Piotr Ostafi tytułem repliki chciałby wypowiedzieć dosłownie dwa słowa. Zuzia dojrzewa, staje się kobietą, osobą niemalże dojrzałą emocjonalnie, intelektualnie, pozwólmy jej wybrać, a ona dokonała wyboru, bardzo jasnego, tutaj na tej sali powiedziała, że zdecydowanie gdyby tylko nie obecność Katarzyny Wiech, chciałby zostać z ojcem. Mecenas myśli, że ten wybór także i tu pełnomocnik zgadza się z mecenas, dla dobra dziecka powinni uszanować. Ad vocem mecenas Justyny Koski-Janusz[] Justyna Koska-Janusz ripostuje, że mecenas poruszył tutaj bardzo ważną kwestię wyboru dokonanego przez dziecko. Oczywiście, jest to wyznacznik dla sądu, jeżeli chodzi o orzeczenie, gdzie dziecko powinno zamieszkiwać, niemniej jednak nie jest to jedyny czynnik, który powinien wpływać na ocenę tego miejsca. Dziecko nie do końca rozumie sytuację ojca, który nie radzi sobie w tym momencie z opieką nad dzieckiem. Postanowienie[] Sąd stwierdza, iż brak jest podstaw do zmiany orzeczenia w przedmiocie ustalenia miejsca zamieszkania małoletniej Zuzanny Witowskiej, które to orzeczenie zostało zawarte w wyroku sądu okręgowego z dnia szóstego czerwca dziewięćdziesiątego szóstego roku, orzekającego rozwód między Jolantą Witowską, a Michałem Witowskim. Sędzia przyzna się, że tą sprawę przyjął z ogromnym zażenowaniem, ale ta sprawa, sędzia ma takie wrażenie, jest znakiem czasu, słusznie mecenas powiedział – znakiem czasu. Dwoje rodziców, oboje wykształceni, oboje mają swoje domy, oboje mają pracę, bo uczestnik też już będzie miał pracę, oboje zdrowi, jedno dziecko mają, jedno dziecko, swój największy skarb, żadne to dziecko nie chce przyjąć. Na całe szczęście, że przy ogłoszeniu tego postanowienia nie było dziecka, na całe szczęście, że dziecko nie słyszało stron postępowania. Dobrze się stało, że doczekali końca procesu, a przede wszystkim wyszło na jaw, jaką osobą jest Katarzyna Więch, dla uczestnika najbliższą, bo on w pewnym momencie zapomniał o swoim dziecku. Skoncentrował się na swojej narzeczonej, okazuje się jakże niesłusznie, ale w porę zareagował i dlatego mając na uwadze tą postawę, tą w końcu tego dzisiejszego procesu, sąd doszedł do przekonania, że to dziecko dalej powinno mieszkać u uczestnika.
Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoruWzięła mu 2 tabletki [1] Artur Łata podczas jednego z odcinków Sąd rodzinny – emitowany przez Dzieło Szatana we wtorki i czwartki[2], rozgrywający się w sądzie (czyt. studio w Sękocinie pod Warszawą) serial komediowo-obyczajowy, choć sam TVN twierdzi, że fabularno-dokumentalny. Ogólnie do złudzenia przypomina inny TVN-owski szajs, ale opowiada o czym innym, nie lokaj zabił hrabiego, tylko tatuś pobił córeczkę[3]. W każdym, KAŻDYM odcinku niewychowani uczestnicy, oskarżeni i świadkowie drą się na siebie jakby stali po przeciwnych stronach stadionu. Premiery programu nadawane były od 4 marca 2008 roku i jakimś cudem wciąż powtarzają go na antenie, mimo zaprzestania (dzięki Bogu!) kręcenia tego szitu wartościowego i życiowego programu. Skład[edytuj • edytuj kod] Artur Lipiński – sędzia w serialu i (ponoć) w realu. Pozazdrościł starszej koleżance wejścia, więc jego też klawisz zapowiada: Proszę wstać, sąd idzie! Rozprawę poprowadzi sędzia Artur Lipiński! Jakby po blisko 200 odcinkach wciąż nie było to oczywiste Justyna Koska-Janusz – w realu także sędzia, jednak zdegradowana do jakże marginalnej roli adwokata. Magdalena Wilk – kolejna adwokat, w realu co ciekawe… adwokat. Dorabiała sobie tu po zdjęciach do Sędzi, miała tu więcej okazji do pochwalenia się swoją bujną przeszłością, z którą nie wszyscy chcieliby się zapoznawać. Piotr Ostafi – frajer, który przegrywa niemal każdą sprawę. Bywa spokojny na rozprawach, choć pewnego razu nazwał swojego klienta kanalią. Magdalena Grześkowiak – na cholerę komu czwórka adwokatów? Tak czy inaczej największa (i jedyna) atrakcja programu zwłaszcza ze względów wizualnych, ale jako mówca też niczego sobie. Od 17 lutego 2009 roku były też prowadzone rozprawy trudnej młodzieży, więc w TVN-ie musieli naprędce znaleźć jakichś prokuratorów. Ich ofiarą padli: Artur Łata – w rzeczywistości też jest adwokatem, fant taki. Też dorabia u Anki i tak jak tam nie patyczkuje się z oskarżonymi, lecz tu nie musi wysłuchiwać Paaanie prokuratorze!. Kiedyś nazwał młodocianych świadków gówniarzami. Paweł Sobczak – cwaniaczyna, oszałamiający fryz, jak z reklamy Schaumy[4]. Lubi aksamitnym głosem konfrontować własne zdanie ze zdaniem wszystkich dookoła. Pewny siebie, charyzmatyczny, zawoalowany cham. Poza tym w serialu pojawiają się tzw. aktorzy czyli pierwsi lepsi statyści z przypadkowych łapanek. Przebieg typowej rozprawy[edytuj • edytuj kod] Rozprawę poprowadzi sędzia Artur Lipiński; Emocjonujące przedstawienie sprawy; Zeznania świadków, pokazanie oskarżonego jako „tego złego”, on musi być winny/nie może zajmować się dzieckiem/musi płacić alimenty; Ostrzegam pana, odpowiada pan przed sądem! Wejście na salę kilku osób niezaproszonych pierwotnie na rozprawę, ich zeznania – najczęściej kluczowe dla rozwiązania sprawy; Reklamy narada (nieraz Lipa wychodzi na naradę sam,[5]); Rozwiązanie sprawy, okazuje się, że winny jest oskarżyciel/obca osoba przybyła pod koniec rozprawy/świadkowie zeznający przeciw oskarżonemu, oraz że świadkowie, a często nawet i oskarżyciel są przekupieni i wszyscy knują przeciw oskarżonemu; Poruszająca mowa końcowa Lipińskiego, która bawi i umoralnia. Ciekawostki[edytuj • edytuj kod] W jednym z odcinków Lipa przesłuchiwał jakiegoś gnoja małolata i przesłuchania nie rozpoczął dokładnymi pytaniami, lecz zapytaniem Lubisz piłkę nożną? Kto jest najlepszym piłkarzem?, na co gówniarz dzieciak odpowiedział Leo Messi. Sędzia z zadowoleniem dopiero wtedy zaczął przesłuchanie. Czemu na sali sądowej nie pyta ludzi o futbol, tylko w pokoju dla niepoczytalnych „przyjaznym pokoju”? W innym odcinku nasz Arturek został zapytany przez dziecko, tym razem w sędziowskim gabinecie o jego naszyjnik łańcuch sędziowski. Lipiński rzadziej od swojej koleżanki używa sędziowskiego młota. Częściej w akcie desperacji stuka o stół długopisem. Sędzia często po skończonej rozprawie o alimenty lub o bachory po kazaniu mowie końcowej ze złością i natychmiastowo opuszcza salę rozpraw (tak szybko, że uczestnicy nie zdążają wstać); w mowie końcowej natomiast wyżywa się i podobnie jak koleżanka Wesołowska wszystkich opieprza. Pan Dudzik lub inny ochroniarz w Sądzie Rodzinnym otwiera tylko drzwi i pomimo że ma bliżej, nie wzywa świadków, a wyręcza go w tym protokolantka. U Sędzi Wesołowskiej świadków wzywa polski sądowy karateka Dudzik. Proszę wstać, Sąd idzie! Rozprawę poprowadzi sędzia Artur Lipiński – tę słynną kwestię w Sądzie Rodzinnym wygłasza również protokolantka, a nie jak w Wesołowskiej pan Dudzik. „Sprzęt audiowizualny” w Sądzie Rodzinnym służy częściej do odtwarzania nagrań w pokoiku dla bachorów, niż do ukazywania nagrań dowodowych z Nokii 3310. Poprawność językowa Artka pozostawia wiele do życzenia. „Pierw” czy „tą” na pewno nie przystoją wykształconemu sędziemu. W serialu akt oskarżenia, bądź o co to toczy się sprawa – odczytuje sam sędzia, a nie jak to jest w zwyczaju u Wesołowskiej – prokurator. Ponadto nie są przedstawiane sceny, które ukazują sugestywne filmy w tle, które przedstawiają przestępstwo popełnione przez oskarżonego. Kiedy obrońcy, bądź pełnomocnicy przedstawiają się – nigdy nie podają na jakiej mocy są obrońcami/pełnomocnikami, tylko podają, że pełnomocnictwo znajduje się w aktach sprawy. Lipiński w odcinku 199 porównał zeznania małego gnojka do przysięgi nazistowskiej. Zobacz też[edytuj • edytuj kod] Idealna niania Sędzia Anna Maria Wesołowska Szkoła (serial) Szpital (serial) Ukryta prawda W11 – Wydział Śledczy Przypisy ↑ Widać, że oprócz wulgaryzmów cenzurują także nazwy leków! ↑ W sobotę nie, bo Totalizator Sportowy mógłby się dopierdolić ↑ Chyba, że wcześniej w domu prowadzone było bezstresowe wychowanie, to pojawia się jakieś tam podobieństwo ↑ Na 100% peruka ↑ Może debatuje z małym przyjacielem…? p • eTVN i jego tworyNieskończoneFakty • Kuba Wojewódzki • Kuchenne rewolucje • Mam Talent! • Milionerzy • Szkło kontaktowe • Top Model • Ukryta prawdaWspomnień czasBrzydUla • Big Brother • Detektywi • Idealna niania • Kryminalni • Mali giganci • Najsłabsze ogniwo • Niania • Prawo Agaty • Rozmowy w toku • Superniania • Szpital • Szymon Majewski Show • Sąd Rodzinny • Sędzia Anna Maria Wesołowska • Surowi Rodzice • Szkoła • Taniec z gwiazdami • W11 – Wydział Śledczy • X Factor
Tego nie wiedzą sąd, warszawscy urzędnicy i tamtejsi policjanci. Skutek? Nie może ruszyć proces byłego prezesa TVP Piotra Farfała, którego były szef rzeszowskiej telewizji oskarża o pomówienie Sąd Rejonowy w Jaśle ma związane ręce. Urzędnicy z warszawskiego magistratu napisali do sądu, że Farfał nie mieszka tam, gdzie prawdopodobnie wynajmował dwa mieszkania, i nie wiedzą, jak go namierzyć. Podobnie odpowiedzieli stołeczni policjanci. W jasielskim sądzie osłupieli. - Przecież nie pytaliśmy o jakiegoś Kowalskiego, tylko o byłego prezesa TVP. Gdybyśmy naszym policjantom kazali odwiedzić jakiegoś człowieka i tam by go nie namierzyli, to szukaliby go nadal, ażby go znaleźli. A tutaj okazuje się, że ani urzędnicy, ani policjanci z Warszawy nie wiedzą, gdzie mieszka Piotr Farfał - dziwi się jeden z sędziów z Jasła. Boksowanie z adresami Sąd nie miał wyjścia i prywatny akt oskarżenia przeciwko Farfałowi, który złożył odwołany w marcu szef rzeszowskiego ośrodka Tadeusz Górczyk, musiał zwrócić. Sąd zobowiązał Górczyka, by sam ustalił, gdzie mieszka Farfał. - Tego typu przestępstwa zgodnie z prawem ścigane są z oskarżenia prywatnego. Obowiązek dostarczenia adresu oskarżonego spoczywa na oskarżycielu - uzasadnia sędzia Artur Lipiński z Sądu Okręgowego w Krośnie. - I się boksujemy z ustaleniem adresu zamieszkania pana Farfała - uśmiecha się mec. Arkadiusz Slisz, pełnomocnik Górczyka. - Zwróciliśmy się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, by podało nam adres byłego szefa telewizji. Czekamy miesiąc, nie mamy odpowiedzi - rozkłada ręce mecenas Slisz. Brak adresu zamieszkania Farfała powoduje, że proces przeciwko niemu nie może ruszyć. Przepychanki zaczęły się w czerwcu, gdy miało się odbyć posiedzenie pojednawcze. Ale do sądu Farfał nie przyjechał, nie stawił się też jego pełnomocnik. Obaj chcą, by proces przeniesiono do Warszawy. Sąd w Jaśle się nie zgodził. I jednocześnie zarządził przeprowadzenie tzw. wywiadu środowiskowego u Farfała. Wykonać go mieli stołeczni policjanci. Mieli sprawdzić jaki Farfał ma majątek, jak go zdobył, czy nadużywa alkoholu, czy bierze narkotyki, co o nim myślą sąsiedzi, czy był karany, a "zwłaszcza [informacje] dotyczące właściwości i warunków osobistych oraz dotychczasowego sposobu życia oskarżonego". Po co sądowi taka wiedza? - Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. W takich sprawach zawsze wydajemy zarządzenie o przeprowadzeniu wywiadu środowiskowego. W przypadku skazania może mieć on wpływ na wymiar kary - tłumaczy sędzia Lipiński. Wywiadu nie zrobiono, bo nie wiadomo, gdzie Farfał mieszka. Górczyk w pozwie podał trzy adresy, pod którymi były szef TVP może przebywać. Podał adres publicznej telewizji i dwa inne, gdzie Farfał zapewne wynajmował mieszkania. Sąd nie zapytał centrali TVP, gdzie mieszka obecnie prezes, gdy nie można było zastać go w mieszkaniach. Twierdzi, że to nie jego obowiązek. To może przez pełnomocnika Farfała udałoby się dowiedzieć, gdzie mieszka? - Być może, ale nie stosuję takich praktyk. Pełnomocnik nie ma żadnego interesu, by podawać adres swojego klienta. Możemy być też okłamani i proces znów by się wydłużył. Dlatego wystąpiliśmy do MSWiA - odpowiada mec. Slisz. Komornik siada na konto TVP Górczyk nie wie, gdzie teraz może mieszkać Farfał. Oskarżenia o pomówienie byłego szefa publicznej telewizji nie zamierza cofać. Szefem rzeszowskiego ośrodka TVP został 21 stycznia. Po niecałych trzech miesiącach Farfał go odwołał bez podania przyczyn. Odwołanie było gotowe 19 marca, Górczyk odebrał je pięć dni później. Poszedł do sądu, bo stwierdził, że zwolniono go bezprawnie. Farfał nie zapytał o zgodę Rady Powiatu Jasielskiego. Górczyk jest tam radnym. Dopiero 25 marca Farfał spytał radę, czy może odwołać Górczyka. W piśmie uzasadnił, dlaczego chciał to zrobić: "[...] Za nieuzasadnione koszty związane z wynajęciem samochodu wraz z kierowcą z firmy zewnętrznej do celów służbowych i prywatnych, zamiast skorzystać z floty samochodów TVP SA". Radni nie dali zgody na zwolnienie Górczyka. On sam twierdzi, że zarzut wyssano z palca. Z Farfałem wygrał proces za bezprawne odwołanie. Sąd Okręgowy w Rzeszowie niedawno nakazał byłemu prezesa TVP zapłacić Górczykowi odszkodowanie w wysokości trzymiesięcznej pensji - wyszło 38 tys. zł. TVP płacić nie chciała, więc komornik zajął konto telewizji, by ściągnąć pieniądze. I ściągnął. Górczyk nie daje spokoju Farfałowi. Twierdzi, że to, co Farfał napisał do radnych, jest pomówieniem. - Żądam przeprosin - mówi Górczyk. - W mediach? - pytam. - Nie. W piśmie do radnych - odpowiada. - To niewiele osób się o tym dowie - mówię. - Walczę o honor. Piotr Farfał przestał być prezesem TVP 19 września 2009 r. Nie udało nam się z nim skontaktować. Źródło: Newsweek_redakcja_zrodlo
gdzie mieszka sędzia artur lipiński